blog sponsorowany
czwartek, 26 marca 2009

Nie jestem asertywny. Ale postanowiłem trochę nad tym popracować.

Około półtora roku temu znajoma zwróciła sie do mnie z prośbą o pomoc przy jej doktoracie. Pomoc dotyczyć miała tylko statystycznego opracowania wyników (ja dysponuję odpowiednim programem i w dodatku potrafię go obsługiwać, znajoma nie). Jakoś zaraz potem okazało się, że jakoś źle to chyba zrozumiałem, i sam nie wiem jak do tego doszło ale w końcu zauwazyłem, że pisanie pracy znajoma pojmuje bardzo dosłownie. Czyli: ja dyktuję, ona pisze. Trochę z tym wytrzymałem, ale w końcu powiedziałem (przyznaję, że cicho) dość.

No i teraz będzie o tych warsztatach.
Dostałem około miesiąc temu mail z wielma pytaniami, często takimi, na które odpowiedziałem już kiedyś wcześniej. Niektóre były zupałnie błache (czy częściej stosuje się określenie X, czy może za bardziej poprawne uważam określenie Y), ale już prośba o poszukanie jakiejś obszernej literatury, bo w doktoracie jak dotąd pojawia się niemal wyłącznie dorobek naukowy promotora, położyła mnie na łopatki. Zawziąłem się i maila ślicznie zignorowałem.

I to trwało. Właśnie miesiąc.

I wystarczył telefon, bym wyśpiewał wszystko. No, bez tej literatury jednak.

 

07:38, probably
Link Komentarze (8) »
wtorek, 24 marca 2009

Sytuacja wraca do normy. Nadal śni mi się nieco, ale sny są bardziej prawdopodobne. Jak ostatni, na przykład, w którym to śniło mi się, że na bankowym koncie było jedynie echo.

Wczoraj koncert Marii Peszek. Takie awarie to ja znoszę dobrze. Nie ma wielkiego głosu, ale wrażenia z koncertu lepsze, niż z ubiegłorocznych koncertów Nosowskiej i Garbarek.
Robi się z tych marcowych koncertów tradycja jakaś (nowa, świecka). Znów z Kate, i znów wiało nieprzyzwoicie.

 

niedziela, 15 marca 2009

Zaczynam martwić się swoim stanem.

Druga noc z rzędu kiedy śni mi się coś i kiedy ja ten sen pamiętam.Tym razem sen miał wątek obyczajowy i wątek podróżniczy. Jeśli coś miałoby sie spełnicto ja poproszę o ten drugi raczej.
Więc po kolei. Koleżanka z pracy (zamężna, bezdzietna, ale podobno pracują właśnie z mężem nad zmianą tego stanu) miała romasn z moim kuzynem (żonaty, dzieciaty i wogle). Zaczęło sie od tego, że na zorganizowanym przez firmę ognisku (!) siedzieli obok siebie i jakos zupełnie przez przypadek się pocałowali.
Drugi wątek to służbowy wyjazd do Jordanii. Nie wiem po co, gdybym miał cos sugerować to oczywiście wybrałbym Izrael, ale i na Jordanię kręcił nosem nie będę. Wyjazd za tydzień, już jestem spakowany.

Zastanawiam się skąd te sny. I wytłumaczenia mam dwa. Bo po pierwsze: nie pamiętam juz kiedy ostatnio spałem osiem lub więcej godzin (a tyle własnie spałem wczoraj i dziś). I po drugie: słucham Planet Luc. Słucham od kilku dni, a od wczoraj także czyta. I jestem pod wrażeniem.

Nie słuchaliście L.U.C'a? <z_niedowierzniem_kręci_głową>

 

09:59, probably
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 marca 2009

Sny swoje pamiętam ekstremalnie rzadko, ten jadnak zapamiętałem - znak to pewnikiem, że jakiś ważny.

Otóż śniło mi sie, że Edyta Górniak zaśpiewała w duecie z Mattem Pokorą. Zaangażownie wokalne Matta w piosenkę było mniejsze nawet niż zaangażowanie Justina w piosenkę Rihann, ograniczał się bowiem Matt do dźwięków, które w piśmie oddać mogę jedynie jako "yhy, yhhy". Po cóż narzekać jednak, skoro hit był z tego duży, i zaczęto mówić nawet o poczatku miedzynarodowej kariery Edyty (to juz chyba trzeci poczatek byłby, jeśli dobrze pamietam).

* * * * *

Marzec jest jakimś miesiącem świąt, czy raczej dni, wszelkiej maści. Oto bowiem obchodzimy dziś dzień liczby Pi.

* * * * *

Nie zostałem jednak emo. Dlatego, po pierwsze, że w mojej szafie pod hasłem "emo" pustka. A po drugie dlatego, że emo nie dojeżdża do pracy rowerem chyba. Jeśli się mylę to przepraszam najmocniej.

 

14:08, probably
Link Komentarze (3) »
wtorek, 03 marca 2009

To może za mało, żeby flagi narodowe wywieszać, ale dziś jest Dzień Pierwiastka Kwadratowego. Dacie wiarę? ;)
To taki dzień, w którym cyfry oznaczające dzień i miesiąc są kwadratowym pierwiastkiem ostatnich cyfr opisujących rok.

 

Z wydarzeń bardziej lokalnych - rozpocząłem dziś sezon rowerowy (= pojechałem do pracy rowerem) (Pojechałem i wróciłem, żeby nie było). Nie wiem jak długo szczęście potrwa (bo to szczęście jest) bo prognoza pogody na najbliższe dni mało optymistycznie się przedstawia. Zwłaszcza w zakresie przewidywanych opadów. Cóż, trudno się dziwić, wszak w marcu jak w garncu.

 

A z wydarzeń zachodzących w absolutnej już mikroskali: smutne jest piękne, czyli zostałem emo. Ale o tym (może) w następnym odcinku.

 

16:36, probably
Link Komentarze (3) »
środa, 25 lutego 2009

Wczorajsza awaria gmaila i niektóre związane z nią wypowiedzi na forum przypomniały mi o tym, jak moja koleżanka korzystając kiedyś z mojego komputera otworzyła kilkanaście razy okno przeglądarki i niezadowolona otwierała kolejne. Dlaczego? Ano dlatego, że ja jako stronę startową ustawioną mam gazeta.pl, a koleżanka czekała aż wyświetli jej się, jak to ładnie określiła, "główna strona internetu".

Ona mówiła to zupełnie serio, my, chociaż minęło juz kilka miesięcy, śmiejemy się z tego nadal. A wcale nie wiem czy powinniśmy ;)

 

17:39, probably
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78
AddThis Social Bookmark Button
RSS